[PL]

Dziś przyjrzymy się kolejnej z prostych technik obróbki krzemienia – technice bezpośredniego uderzenia twardym tłukiem bez podkładki. Jej pełna nazwa jest dość nieporęczna, toteż na potrzeby tego tekstu będę nazywać ją techniką TT. Jest ona bardzo ważna, głównie ze względu na powszechne występowanie, zarówno w aspekcie chronologicznym, jak i geograficznym oraz technologicznym. Ponadto, mimo prostoty, gama jej wykorzystań i produktów jest bardzo szeroka.

 

Ryc. 1. Technika TT (tłuczek – agat; surowiec – brązowy czert) zastosowania do produkcji mikrolitycznych wiórów; a – przed odbiciem; b – tuż po odbiciu; c – oddzielone wióry pozostają między palcami a rdzeniem (korzystne przy mikrolitach); d – gotowe mikrolity (różne surowce). *** Fig. 1. HH technique (hammerstone – agate; raw material – brown chert) applied to obtain microlithic blades; a – before a removal; b – immediately after a removal; c – the detached blade stays between fingers and core (useful with microliths); d – microliths, ready to use.

 

Jak to się robi?

 

Aby używać techniki TT w jej podstawowym wydaniu trzeba wyposażyć się w tłuczek, surowiec i dwoje rąk (ryc. 1:a). To powinno wystarczyć, chociaż można dodawać do tego kolejne komponenty. Jeśli łupiemy siedząc, większe rdzenie możemy stabilizować opierając je o bok uda (ryc. 2); udo warto w tym wypadku zabezpieczyć, chyba, że poza odłupkami zależy nam też na spektakularnych siniakach.

Ryc. 2. Duży surowiak z krzemienia czekoladowego stabilizowany na udzie w trakcie wstępnej obróbki TT. *** Fig. 2. Large chocolate flint nodule stabilised against the knapper’s thigh.

Pozycja siedząca nie jest jedyną, w której łupanie TT jest możliwe – wydaje się, iż wśród przedindustrialnych rzemieślników była ona raczej wyjątkiem niż regułą. Sugerują to liczne przykłady etnoarcheologiczne. Łupanie nie musi być też czynnością samotną. Aby uzyskać półsurowiec współcześni nam Aborygeni australijscy (ryc. 3), poza zestawem opisanym powyżej, korzystali także z płaskiej powierzchni (aby oprzeć rdzeń) i pomocy kolegi (goniącego odlatujące w tył odłupki).

Ryc. 3. Jedna z wielu możliwych pozycji zastosowania techniki TT, wg Hiscock 2004, ryc. 1. Fig. 3. HH technique, carried out in one of the multiple possible body positions, after Hiscock 2004, fig. 1.

Na przebieg procesu łupania techniką TT oraz formę jego produktów wpływa wiele czynników. Najważniejsze z nich to:

  • Wielkość, kształt (kulisty, jajowaty, pałeczkowaty) i twardość (np. kwarcyt czy wapień) tłuczka
  • Sposób i kąt uderzenia (prosto w dół, pod ostrym kątem)
  • Co dzieje się po uderzeniu (tłuczek podąża swoją trajektorią, ręka z tłuczkiem odskakuje)
  • Miejsce uderzenia (przy krawędzi, w głębi pięty)

Czynników jest o wiele więcej, np. właściwości i kształt rdzenia i pięty, poziom umiejętności łupiącego, surowiec. Na szczęście nie trzeba ich tu wszystkich opisywać, żeby pokazać, iż technika TT jest wybitnie elastyczna i pozwala na uzyskanie rozmaitych form, od potężnych odłupków mogących być bazą dla narzędzi rdzeniowych, po mikrolityczne wiórki (ryc. 1).

Ryc. 4. Szkło ze stożkiem Hertza, wg. Elaguaine 2006, ryc. 3. *** Fig. 4. Hertzian cone in glass, after Elaguaine 2006, fig. 3.

 

Co powstaje?

 

Jak widać, zróżnicowanie w szczegółach techniki TT może być całkiem spore. Na szczęście, jej produkty cechują się zestawem charakterystycznych, mniej lub bardziej wyraźnie zaznaczonych atrybutów.

Wszystko zaczyna się od stożka Hertza (Rudolfa Heinricha, bardziej znanego z badań nad falami elektromagnetycznymi i jednostki częstotliwości). Właściciele samochodów znajdują je czasem na przednich szybach swoich pojazdów, zwłaszcza po epizodzie jazdy drogą zarazem świeżo wyspaną grysem i ruchliwą (ryc. 4). Zainicjowane w ten sposób pęknięcie powiększa się dzięki mechanizmowi zwanemu stiffness-controlled propagation, czyli rozchodzeniu się za sprawą sztywności.

Ryc. 5. Odłupki TT, krzemień czekoladowy. *** Fig. 5. HH flakes, chocolate flint.

Rezultatem działania tych procesów jest klasyczny odłupek muszlowaty (ryc. 5), z zestawem cech, o których słyszał każdy student archeologii. Kluczowe to: widoczny na piętce szczyt stożka Hertza, mniejszy lub większy ale zawsze wyraźny sęczek (niekiedy ze skazą) i fale odbicia o mniejszej lub większej amplitudzie (zależnej m.in. od homogeniczności i elastyczności surowca czy grubości formującego się odłupka). Cechy te, na wpół poważnie, nazwać można „Wielką Trójką TT”.

Z poprzedniego artykułu wiemy, iż produktem ubocznym badań nad krzemieniarstwem są niekiedy lekko ironiczne sytuacje. Nie inaczej jest z atrybutami odłupków – najbardziej podstawowe z nich, w zależności od autora, mają w zasadzie zbliżone, ale jednak nieco odmienne nazwy (ryc. 6).

Ryc. 6. Atrybuty odłupków, z widocznym zamieszaniem w nazewnictwie; a wg. Patterson 1983, ryc. 1; b wg. Speth 1972, ryc. 1; c wg. Kooyman 2000, ryc. 6; d wg. Andrefsky 2005, ryc. 2.7. *** Fig. 6. Flake attributes, along with the slight confusion in nomenclature; a: Patterson 1983, fig. 1; b: Speth 1972, fig. 1; c: Kooyman 2000, fig. 6; d: Andrefsky 2005, fig. 2.7.

Wróćmy jednak do twardych realiów kamiennych. Przy odrobinie doświadczenia i dobrej sekwencji redukcji, stosując technikę TT można uzyskać półsurowiec o możliwych do przewidzenia i zaplanowania parametrach, niemalże standardowy. Przy braku doświadczenia i planowania można w dalszym ciągu uzyskać półsurowiec nadający się do użytku, bądź to po modyfikacjach, bądź też trybie instant. Trudno zatem dziwić się, iż technika TT była stosowana od dolnego paleolitu wzwyż, na całym świecie, we wszystkich możliwych kontekstach.

 

Kiedy tego używano?

 

W zasadzie, mógłbym poprzestać tu na skopiowaniu poprzedniego zdania. Jeśli mamy krzemieniarstwo, mamy technikę TT. Używano jej do produkcji najstarszych narzędzi odłupkowych i rdzeniowych (czopery, protobifasy). W nieco bardziej zaawansowanym wydaniu była bazą dla metody lewaluaskiej i przemysłów wiórowych we wczesnym paleolicie górnym, paleolicie schyłkowym, wczesnym mezolicie i epoce brązu i żelaza (ryc. 1 i 7). Społeczności używające najbardziej wyrafinowanych technik (pośrednik, nacisk) korzystały z techniki TT na początku procesu przekształcania brył surowca w piękne rdzenie wiórowe czy bifasy.

Ryc. 7. Narzędzia z odłupków TT są bardzo podobne na całym świecie; a, b – środkowy paleolit, Sudan; c, d – wczesna epoka brązu, Małopolska. *** Fig. 7. Tools made from HH flakes are abundant and similar worldwide; a, b – Middle Palaeolithic, Sudan; c, d – Early Bronze Age, Lesser Poland.

Z tego względu, półsurowiec TT jest, jak mawiają (niekiedy z pewną dozą rozżalenia) archeolodzy, nieczuły chronologicznie. Próby datowania go bez dodatkowych danych są zatem raczej skazane na niepowodzenie. Występuje on licznie na osadach, zwłaszcza w kontekście tzw. pracowni, czy też przy wychodniach surowca. Odłupki powstałe przy wstępnych fazach przygotowania rdzeni czy narzędzi były bez skrępowania wykorzystywane ad hoc, kiedy potrzebne było łatwe i szybkie do uzyskania narzędzie. Formy takie, zwane expedient tools, były zazwyczaj porzucane tuż po epizodzie użycia, w przeciwieństwie do narzędzi formalnych, używanych wielokrotnie, naprawianych i recyklowanych.

Recykling mógł być kolejnym dobrym momentem wykorzystanie technik TT w tego typu społeczeństwach. Na obszarach ubogich w surowiec pozwalały one na pełne wykorzystanie krzemienia zawartego np. w wykorzystanych rdzeniach wiórowych, bądź też zepsutych narzędziach rdzeniowych (ryc. 8).

Ryc. 8. Przykład recyklingu gładzonej siekiery rdzeniowej techniką TT, środkowa Jutlandia. Rys. M. Cendrowska. *** Fig. 8. An example of recycling from mid-Jutland: a polished axe fragment reused as a HH core. Drawing by M. Cendrowska.

 

W skrócie

 

  • Wymagania surowcowe – niewielkie. Nadaje się zarówno do obróbki surowców kiepskiej, jak i dobrej jakości; tylko niektóre bardzo homogeniczne krzemienie lub obsydian mają tendencję do nieprzyjemnej dezintegracji w kontakcie z TT (są od tego wyjątki, np. krzemień czekoladowy)
  • Wymagane umiejętności – niedoświadczeni użytkownicy mogą szybko uzyskać używalne formy; z drugiej zaś strony, łupacze doświadczeni są w stanie produkować wyroby o przewidywalnych i powtarzalnych parametrach
  • Po czym to poznać – „Wielka Trójka” atrybutów: stożek Herza, spory sęczek, czytelne fale
  • Z czym można to łączyć – ze wszystkim. Produkcja półsurowca, przygotowanie rdzeni/półwytworów oraz recykling rdzeni i narzędzi; od paleolitu dolnego, przez środkowy, górny, schyłkowy, mezolit, neolit aż po sam zmierzch krzemieniarstwa

 

Czytaj dalej:

Andrefsky W. 2005. Lithics. Macroscopic approaches to analysis, Nowy Jork: Cambridge University Press (rozdział 5).

Cotterell B., Kamminga J., 1990. Mechanics of pre-industrial technology. An introduction to the mechanics of ancient and traditional material culture, Cambridge: Cambridge University Press (rozdział 6; ta publikacja jeszcze powróci!).

Elaguine D., Brudieu A-M., Storåkers B. 2006. Hertzian fracture at unloading, Journal of the mechanics and physics of solids 54, s. 2453–2473.

Hiscock P. 2004. Slippery and Billy: intention, selection and equifinality in lithic artefacts, Cambridge Archaeological Journal 14, s. 71–77.

Kooyman B.P. 2000. Understanding stone tools and archaeological sites, Calgary: University of Calgary Press (rodział 2).

Patterson L.W. 1983. Criteria for determining the attributes of man-made lithics, Journal of Field Archaeology 10, s. 297–307.

Speth J.D. 1972. Mechanical basis of percussion flaking, American Antiquity 37, s. 34–60.

Whittaker J.C. 1994. Flintknapping. Making and understanding flint tools, Austin: University of Texas Press (rodział 6).

 

[EN]

 

Today, we shall take a look at another simple knapping technique – freehand, hard hammer direct percussion. The full name is a tad unwieldy, so I will take the liberty of abbreviating it to HH technique (HH for “hard hammer”, not “hip hop”). This way of knapping stone is important on many different levels, such as its chronological and geographical ubiquity, or technological flexibility. On top of that, despite (or maybe because of) its simplicity the range of its uses and products is quite impressive.

 

How is it done?

 

All that is needed to apply a basic version of HH technique is a hammerstone, some raw-material and two hands (fig. 1:a). Further components can be added to that. If the knapping is done sitting down, larger cores can be stabilised against the outside of one’s thigh (fig. 2). In such case, some protective padding is recommended, unless besides the flakes you want to obtain a set of spectacular bruises.

The sitting position, of course, is not the one and only in which HH knapping is possible. In fact, it seems highly likely that among the pre-industrial people it could have been more of an exception than a rule. Ethnoarchaeological studies furnish many thought-provoking examples. Knapping does not even have to be a one-man job – not so long ago, an Aboriginal Australian named Billy Dempsey (fig. 3) used, besides the things mentioned above, a flat surface on the ground (to lay the core down) and a faithful friend (to chase and retrieve the backwards-ejected flakes).

The specifics and outcomes of HH knapping are shaped by many factors. Among the most important are:

  • Size, shape (round, egg-shaped, baton-shaped) and hardness (g. quartzite vs. limestone) of the hammerstone
  • The mode and angle of percussion (straight-down, gravity driven percussion glancing/raking blows at a sharp angle)
  • What happens after the blow (the hammerstone follows its trajectory or bounces back)
  • Location of the blow (deep inside the platform or on its edge)

Of course, other factors, such as core and platform properties, knapper’s skill level or raw-material limitations exist in great abundance. Fortunately, I am able to restrain myself from trying to mention them all right now – the point has been already made. HH technique is remarkably flexible and allows obtaining many different products. Huge flakes ready to be turned into bifaces or axes on one the hand, microlithic blades on the other (fig. 1).

 

What are the results?

 

Let’s state it once more: the details and the results of HH technique application may (and do) vary a great deal. This may (and should) worry the lithic researcher a bit. Fortunately, HH flakes most usually sport a set of specific and more or less conspicuous attributes.

It all begins with a Hertzian cone (named after Rudolph Heinrich Hertz, better known for his research into EMV, and the SI unit of frequency). Car owners are likely to be familiar with these, as the can be found on the car’s windscreen, especially after driving down a freshly gritted blacktop road with lots of traffic (fig. 4). The initiated fracture travels rapidly through the material; this process is called stiffness-controlled propagation.

The classic, conchoidal flake is an outcome of these fracture processes (fig. 5). Such flake exhibits a set of attributes, the names names of which still haunt many archaeology alumni and students. The Hertzian cone, the bulb (more or less prominent, usually bearing a scar) and the waves/ripples of varying amplitude (depending on many factors, such as the homogeneity and elasticity of the stone or thickness of the forming flake) are the crucial ones. They can be referred to, semi-seriously, as the “HH Big Three”.

Those among you who read the previous text know that lithic studies sometimes generate gentle and unintentional irony. Flake attributes are no exception. Everybody sees them, but different authors name them differently. The almost-the-same-yet-slightly-different quality of these names can be especially trying for people with a low tolerance threshold for inconsistency in nomenclature.

Let us turn back to the hard realities of stone. With some experience and a well-adjusted reduction sequence HH technique can yield blanks with consistent and predictable parameters, almost standardised. With hardly any experience and a completely improvised reduction sequence, it can still yield blanks usable as instant tools. Thus, it is not surprising that HH technique was used extensively since the Lower Palaeolithic, worldwide, in a wide range of technological contexts.

 

When was it used?

 

If I were feeling lazier today, I could just copy the previous sentence, paste it here and call it a day. Basically, when and wherever flintknapping existed, HH technique existed. It was used to shape the earliest flake and core tools (choppers, proto-bifaces). In a more sophisticated form it constituted the basis of pre-determined core (e.g. Levallois technique) and early Upper Palaeolithic, Final Palaeolithic, early Mesolithic as well as Bronze and Iron Age blade industries (figs. 1 and 7). Even societies that knew and used advanced techniques (indirect percussion, pressure flaking) still relied on HH, par example during the first steps of turning a flint nodule into a beautiful blade core or bifacial point.

Their very ubiquity makes HH blanks, as archaeologists are apt to say (often with a certain degree of plaintiveness), chronologically insensitive. Without additional data, trying to date a HH flake is a perfect example of exercise in futility. Such flakes are found, often in great quantities, among settlement refuse, especially when the existence of a so called lithic workshop is suspected. Raw material outcrops and quarries are literally littered with HH flakes.

Moreover, HH flakes detached during the initial stages of core/preform shaping were frequently used whenever a quick, expedient tool was needed. Such tools, often discarded right after fulfilling their task, were thus a sui generis counterbalance to the formal tools which underwent many episodes of use, repair, re-use and recycling. This final stage was a good moment for applying the HH technique, too. The raw-material contained within exhausted pressure blade cores or broken polished axes was often harvested for HH flakes (fig. 8). Such phenomena tend to be more pronounced in (but not restricted to) areas where good flint was scarce or hard to obtain.

 

HH technique in a nutshell

 

  • Raw-material requirements – rather low. Both bad and good quality raw-materials can be used; only some of the more glassy and homogenous flints or obsidian tend to shatter unpleasantly when subjected to HH percussion (there are, however, notable exceptions, g. chocolate flint from SE Poland)
  • Knowledge and know-how requirements – variable. Unskilled users can quickly obtain usable blanks; on the other hand, experienced knappers can manufacture standard blanks of predictable parameters
  • How does one recognize it – look for the “The Big Three”: Hertzian cone, prominent bulb, visible ripples
  • Where and when was it used – everywhere, all the time. Blanks, core/preform prepping, recycling; since the Lower Palaeolithic up until the decline and fall of flint tool manufacture

 

Read more:

 

Andrefsky W. 2005. Lithics. Macroscopic approaches to analysis, New York: Cambridge University Press (chapter 5).

Cotterell B., Kamminga J., 1990. Mechanics of pre-industrial technology. An introduction to the mechanics of ancient and traditional material culture, Cambridge: Cambridge University Press (chapter 6; we will see more of this book soon!).

Elaguine D., Brudieu A-M., Storåkers B. 2006. Hertzian fracture at unloading, Journal of the mechanics and physics of solids 54, s. 2453–2473.

Hiscock P. 2004. Slippery and Billy: intention, selection and equifinality in lithic artefacts, Cambridge Archaeological Journal 14, s. 71–77.

Kooyman B.P. 2000. Understanding stone tools and archaeological sites, Calgary: University of Calgary Press (chapter 2).

Patterson L.W. 1983. Criteria for determining the attributes of man-made lithics, Journal of Field Archaeology 10, s. 297–307.

Speth J.D. 1972. Mechanical basis of percussion flaking, American Antiquity 37, s. 34–60.

Whittaker J.C. 1994. Flintknapping. Making and understanding flint tools, Austin: University of Texas Press (chapter 6).

Techniki krzemieniarskie, cz. 2 *** Flint-knapping techniques, pt. 2 [PL/EN]
Tagi:                        

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *