Drodzy Forumowicze,

w tym roku mija 10 lat funkcjonowania forum. Późną wiosną 2005 r. pojawiła się inicjatywa i jej pierwszy, prowizoryczny silnik. Kilka miesięcy później była już nowa domena, serwer, system, grafika, pierwsi użytkowcy, którzy założyli konta i napisali wiadomości. 10 lat to dużo i mało. W skali czasu jaką zwykle operujemy jako archeolodzy to bardzo niewiele. Jeśli jednak uświadomimy sobie, że pierwsze polskie portale internetowe powstały w 1995 roku, można powiedzieć, że połowa tej epoki jest także nasza.

Podsumowując ten okres, bo przecież każda rocznica to czas podsumowań, trzeba zaznaczyć, że zaczynaliśmy jako studenci, w niewielkiej grupie, nieświadomi pojawiających się po drodze trudności, zarówno technicznych, jak i tych życiowych na naszej zawodowej drodze. Obecnie jesteśmy w innym miejscu, z inną wiedzą, umiejętnościami, skupiając uwagę na innej problematyce. Przez ten czas zawsze cieszyły nas wszelkie drobne sukcesy. Forum, wśród archeologów, studentów i sympatyków, dość szybko stało się dynamiczną i rozpoznawalną platformą wymiany informacji. Jako Archeolodzy.org patronowaliśmy kilkunastu mniejszym i większym wydarzeniom wspierając je promocją, miejscem serwerowym czy skromnym banerem na głównej stronie. Forum to jednak przede wszystkim Wy! Serdecznie dziękujemy za wszystkie dyskusje, zarówno te bardzo merytoryczne, zawierające wiele mądrych uwag, praktycznych informacji i odnośników, jak i te emocjonalne w tematach budzących większe kontrowersje.

Przed nami nowy etap. Uznaliśmy, że 10 lat to dobry moment zmianę. Nadchodzi dla nas czas intensywnej pracy nad nową formułą, która zastąpi dotychczasową działalność strony. W najbliższych tygodniach forum zostanie zamknięte, zniknie również dostęp do zawartych treści. Z dużą dozą optymizmu patrzymy w przyszłość, prosimy więc - nie usuwajcie odnośnika do Archeolodzy.org ze swoich zakładek.

Serdecznie dziękujemy za te wspólne 10 lat, życząc Wam pomyślności, spełnienia zawodowego i wielu wspaniałych odkryć. Wierzymy, że to nie koniec naszej wspólnej przygody z archeologią.

Archeolodzy.org

Gadżet z historycznego sex-shopu

 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Archeolodzy.org Strona Główna -> Odkrycia i wyniki badań
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Max
Administrator


Dołączył: 30 Paź 2006
Posty: 609
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 01 Lip 2009, 22:02    Temat postu: Gadżet z historycznego sex-shopu Odpowiedz z cytatem

Dosc wesoly, pelen ciekawostek artykul z wrocławskiej "Gazety", polecam!

Cytat:
Gadżet z historycznego sex-shopu
Beata Maciejewska
2009-06-25

Kamienny, rozmiar średni, europejski, wyciągnięty z wykopu pod rurę kanalizacyjną na wrocławskim osiedlu Ołtaszyn. Wywołuje wstydliwy chichot nawet u mężczyzn. Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie praprzodków, ale wstydzicie się zapytać

Przyniósł go do redakcji szef działu kultury. Uparł się, że musi być cennym zabytkiem, dzielnie zniósł kpiny dziennikarzy, którzy chcieli wiedzieć, czy zamierza przejść z "tym" do historii i zażądał konsultacji naukowej. - Proszę przynieść, obejrzeć nie zaszkodzi - zgodził się prof. Piekalski, dyrektor Instytutu Archeologii UWr.

Zaniosłam, wyciągnęłam z pewną nieśmiałością z torebki, profesor parsknął śmiechem. Ale zaraz spoważniał. - Ja też takiego znalazłem. Na Ostrowie Tumskim, w 1978 roku. Byłem wtedy studentem II roku archeologii i uznałem, że mam szczęście. Ale tamten był drewniany.

Nasięźrzał zrywany nago

Jeśli jest jakiś moment, żeby wywołać skandal opowieścią o wstydliwych przyjemnościach Wrocławia, to właśnie nadszedł. Noc Świętojańska za nami, kto chciał zdobyć względy uroczej niewiasty lub przystojnego młodziana, miał okazję. Najkrótsza noc roku jest także tą najgorętszą, co od wieków gorszy niepomiernie moralistów. Wszystko można, tylko trzeba iść po paproć. Bynajmniej nie po kwiat, wystarczą liście nasięźrzała. Jeden warunek: nasięźrzał należy zrywać... nago. Naukowcy wprawdzie uprzedzają że istniała niegdyś zależność pomiędzy wyprawami po zioła, a zwiększaniem przyrostu naturalnego, ale to zawsze można było wytłumaczyć działaniem sił diabelskich.

Po tym wstępie można chyba ujawnić znalezisko. Proszę państwa, oto ON.

Co epoka to inna nazwa, ale żadna nie wygląda dobrze w druku - albo kojarzy się zbyt medycznie, albo zbyt wulgarnie. A ja zamierzam napisać o poważnym odkryciu, choć poważni archeolodzy zaśmiewają się nad nim. Bo czy wypada dać się sfotografować z takim znaleziskiem? Indiana Jones przywoził z wypraw posążki, puchary, Arkę Przymierza, ale takie "coś"?

Gadżet z prehistorycznego sex-shopu

- Nie ma się co gorszyć. Byłbym raczej zaniepokojony, gdybyśmy takich znalezisk z terenu Wrocławia nie mieli. Są stare jak ludzkość - mówi dr Tomasz Płonka, archeolog zajmujący się kulturą symboliczną, i pokazuje zdjęcie kamiennego, rozłupanego fallusa znalezionego przez archeologów w Hohle Fels, na terenie Badenii-Wirtembergii. - Wyobrażenia żeńskich narządów płciowych są jeszcze starsze. Znamy je z francuskich jaskiń nad Wezerą. A tu na płytce z łupka mamy symbol aktu płciowego. To znalezisko z Nadrenii, z Gönnersdorf, datowane na 12 tysięcy lat p.n.e.

Już tylko dla porządku pytam o cel tych przedstawień. Spodziewam się wykładu na temat kultu płodności, kultu wielkiej bogini - matki, praktyk magicznych a słyszę: nie wiemy.

Prof. Piekalski: - Najbezpieczniej uznać, że to przedmiot kultu. Tak często mówimy dziennikarzom. Brzmi naukowo i nikt nie obśmieje znaleziska. Ale to równie dobrze może być gadżet z prehistorycznego sex-shopu. Tak odległą przeszłość badamy tylko za pomocą źródeł kultury materialnej. Wejście w sferę symboli jest bardzo trudne. Oczywiście, możemy wykorzystać naszą wiedzę o starożytnych kultach płodności, sięgnąć do dorobku etnologii, antropologii i socjologii, ale to bardzo zawodna podstawa interpretacji najstarszych znalezisk.

Dr Tomasz Płonka: - Niektóre z tych figurek żeńskich i męskich narządów płciowych służyły jako identyfikatory płci i wieku. O, tu mam takie zawieszki zrobione z gagatu, górny paleolit, 12 tysięcy lat p.n.e. Bardzo elegancko wykonane, wyglądają jak biżuteria. Są w różnym stopniu uszkodzone lub niewykończone, dlatego zostały wyrzucone.

Walka o ogień miłości

A gdzie tu miłość? Miłosna magia? Walka o partnera?

- Na pewno była - uspokaja dr Płonka. - Proszę sobie wyobrazić świat zbieraczy i łowców. Na stu kilometrach kwadratowych żyje 1-2 osoby. Do najbliższego mężczyzny czy kobiety mogących nas zainteresować jest kilkadziesiąt kilometrów. Trzeba wykorzystać wszystkie sposoby, żeby zapewnić sobie partnera! Mamy na to pośrednie dowody. Otóż dużo wyobrażeń żeńskich i męskich narządów płciowych spotykamy w miejscach, gdzie zbierały się grupy łowców. Takie spotkanie miało miejsce nie częściej niż raz w roku, służyło wymianie informacji i zdobyciu partnerów - mówi dr Płonka.

Magią lub urokiem osobistym, dodaje. No dobrze, ale mieszkańcy średniowiecznego Wrocławia nie musieli walczyć z taką determinacją o towarzysza życia, a jednak wyprodukowali drewnianego, excuse le mot, fallusa, którego znalazł student Piekalski. - Naturalistyczny, XI wiek - mówi dziś profesor Piekalski.

- Dla mnie to też magia - upiera się archeolog dr Aleksander Limisiewicz. - Podobny fallus i też z XI wieku, został znaleziony w Łęczycy, razem z drewnianym kubkiem. Przeczytałem w jednym ze średniowiecznych tekstów z terenu Rusi, że pannie młodej podawano w czasie wesela napój miłosny "mieszany sromotą". To jest właśnie ta "sromota"... A jeśli ktoś nie wierzy w popularność magii miłosnej, niech przeczyta, co napisał brat Rudolf...

Brat Rudolf był XIII-wiecznym zakonnikiem z Rud Raciborskich i sporządził poradnik dla spowiedników. Zawiera on opisy różnych zabiegów magicznych, które uchodziły wówczas za grzeszne i o które należy pytać penitenta. Te miłosne też są. Rudolf ze zgrozą zanotował, że kobiety "pokrzywy zamoczone we własnej urynie, kości umarłych, drzewo z grobów i wiele innych rzeczy wrzucają do ognia, aby jak one płoną w ogniu, tak ich mąż płonął miłością ku nim". Co przy tym znaczy drewniana sromota...

Czy pani "to" poznaje?

Prof. Piekalski sceptycznie podchodzi do magicznych interpretacji chichotliwych znalezisk. - Mój mistrz, prof. Józef Kaźmierczyk, mówił, że najlepsze są najprostsze wyjaśnienia. Może to był taki wesoły przedmiot? Do wprawiania towarzystwa w zakłopotanie, do kontestowania norm moralnych, wywoływania rumieńców u niewiast...

Sam profesor, uwielbiający żarty, też to praktykował. Gdy na wykopaliska na Ostrowie Tumskim przyjechała wicewojewoda Danuta Wielebińska, Kaźmierczyk wyciągnął drewnianego fallusa z kieszeni, podstawił władzy pod nos i zapytał: "Poznaje pani?" Wieść gminna niesie, że Danuta Wielebińska, czerwona nie była i znalezisko fachowo zidentyfikowała, dając dowód, że władza dobrze zna życie.

Takie wesołe zabawki produkowano w całej Europie. - O, te szklane fallusy pochodzą z terenu dzisiejszej Belgii, mają ponad sześćset lat. Podobnie jak te plakiety z brązu, przedstawiające okazałe narządy płciowe lub pary w miłosnym uścisku. Zostały zrobione w warsztatach wytwórców plakiet pielgrzymich. Drugi nurt twórczości, z pewnością bardzo popłatny - uważa prof. Piekalski. Nie wiadomo, czy były noszone na ubraniu - jako element marketingu bezpośredniego - czy też oglądano je w sytuacjach bardziej intymnych, bo niewątpliwie są dość śmiałe.

- To my uważamy, że są zbyt śmiałe albo obsceniczne. Kiedyś takie zabawki ludzi bawiły, rozśmieszały, zaskakiwały. Ale nie było w tym wulgarności, raczej pokazanie wszystkich aspektów człowieczeństwa, radości życia, zmysłowości - broni wytwórców plakiet dr Piotr Oszczanowski, historyk sztuki z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Tej zmysłowości trochę się we Wrocławiu zachowało. Nawet w kościele. Kto nie wierzy, niech się wybierze na Piasek. Trakcją świątyni są anioły w miłosnych uściskach. Wprawdzie św. Tomasz z Akwinu, nazywany doktorem anielskim, twierdził, że anioły są bezcielesne, a zatem nie mają płci, ale artysta ozdabiający wrocławską świątynię był innego zdania. Dzięki temu możemy obejrzeć anioła płci męskiej, który jedną ręką dotyka piersi anielicy, a drugą obejmuje ją. Z kolei jego sąsiad ujmuje swoją skrzydlatą towarzyszkę pod brodę. Sceny te rozgrywają się na wspornikach żeber w nawie północnej kościoła. Nic z ducha, samo życie...

Dozwolone od lat 18

Czasem jednak zawstydzające. Jak monstra (małpy?) na południowej elewacji ratusza, które darzą się publicznie nader śmiałymi pieszczotami. Albo erotyczne sceny, zdobiące sufit jednej z komnat kamienicy "Pod Złotym Słońcem", Rynek 6.

Kamienica gościła królów, na pierwszym piętrze ma reprezentacyjny salon ozdobiony plafonem przedstawiającym królestwo Junony. Bogini zasiadającej na tronie z berłem towarzyszą Eos i dwa pawie, a wokół unoszą się wśród obłoków putta i dziewięć nadobnych panien (być może Muzy). Piętro wyżej jest już znacznie swobodniej.

Na drewnianym stropie oglądamy rozpustnego mnicha, błazna podglądającego parę w miłosnym uścisku i koguta z kurą .

- Mamy takie koturnowe podejście do minionych wieków. A przecież renesans, barok mocno eksponowały cielesność. Żart przeplatał się z powagą, na świat patrzono także przez grzech, występek. Nie widzę w tym lubieżności, ani pornografii, raczej zabawę - tłumaczy dr Oszczanowski. - Nie zawsze było tak, jak w epoce wiktoriańskiej, kiedy zakrywano nogi od krzeseł, bo się źle kojarzyły.

Znamienną metamorfozę przeszedł w czasach baroku słynny ogród Laurentiusa Scholtza przy ul. Wierzbowej. Jeden z jego kolejnych właścicieli, adwokat Wolfgang Scharschmidt, urządził tam "Breslauische Wassergarten", który miał zachwycać przemyślnymi "sztukami wodnymi".

Czego tam nie było: Zuzanna w kąpieli, na którą spadały strumienie bijące z oczu podglądających ją starców, naga kobieta symbolizująca Naturę, wypuszczająca wodę "ze wszystkich do tego przeznaczonych miejsc", błazen wydmuchujący nos do dzbana czy mężczyzna z opuszczonymi spodniami, który wypróżnia się i zarazem wymiotuje do kubła. Przy czym nieopodal umieszczono figurę św. Jerzego walczącego ze smokiem oraz wizerunek Matki Boskiej w wodnej aureoli.

Nikt nie oskarżył Scharschmidta o obrazę uczuć religijnych lub szerzenie pornografii. Nie oznacza to jednak, że we Wrocławiu panowała swoboda i akceptacja dla uciech ciała. Zdania były podzielone. A ponieważ zwolennicy wolnej miłości znajdowali się w mniejszości (a przynajmniej nie mieli silnego lobby wśród ojców miasta), bywali zmuszani do przestawiania się na uciechy duszy. W 1575 roku kobiety zbyt hojnie szafujące swymi łaskami musiały sprzątać rynek, i to zakute w żelazne kajdany. W 1644 roku znów zamiatały bruk na dodatek w wieńcach ze słomy i pierza. Co rusz ukazywały się zarządzenia nakazujące "kurwy i niegodziwce wyłapać", a czynniki policyjne miały prawo chodzić po domach i sprawdzać, czy wyżej wymienieni przypadkiem tam nie nocują.

Represje jednak nie pomagały, a potrzeba korzystania z życia była silniejsza niż wizja kar piekielnych po śmierci. Nawet wśród duchownych. Na przykład ojciec Jakub, 26 z kolei opat we wrocławskim klasztorze św. Wincentego, tak intensywnie praktykował miłość bliźniego, że zupełnie stracił zdrowie i 23 stycznia 1515 roku zmarł na chorobę francuską. Kronikarze wstydu nie mieli za grosz, skoro skrzętnie zanotowali przyczynę zgonu opata. A może uznali, że taka sama choroba jak każda inna. Nic, co ludzkie, nie było mu obce.

ON pod mikroskopem

Znalazcy kamiennego fallusa żadne represje jednak nie grożą. Nawet złośliwości przyjdzie redakcyjnym kolegom odszczekać. Bo znalezisko okazało się autentycznym zabytkiem. Uczone kobiety - dr Beata Miazga i dr Bernadeta Kufel - przebadały go na spektrometrze fluorescencji rentgenowskiej Spectro Midex oraz pod mikroskopem.

Ustaliły, że: przedmiot jest wykonany z piaskowca, 16,5 cm długości. Ma powierzchnię silnie zwietrzałą, miejscami porowatą. Pomimo to na obu stronach widoczne są ślady jej formowania za pomocą metalowego narzędzia, czyli rzędy krótkich, równoległych do siebie smug. Powierzchnia podstawy jest natomiast nieregularna, nie ma żadnych śladów obróbki, co sugeruje, że zabytek został w tym miejscu ułamany. Linie ryte mają przekrój U-kształtny, przy czym są szerokie i bardzo regularne, co wyklucza użycie do ich wykonania narzędzia krzemiennego. Ponadto wnętrza linii rytych, jak również wspomniana podstawa przedmiotu, są zachowane w podobny sposób (zwietrzałe), co powierzchnia zabytku . Dzięki temu można wykluczyć zupełnie ich współczesne pochodzenie.

Dr Beata Miazga: - Przypuszczamy, że może to być ułamany fragment nowożytnej rzeźby

Tylko jednego nie wiemy - kto i dlaczego to zrobił.

Samozwańczy stróż moralności ze zgorszenia?

Samotna niewiasta z pożądania?

Zakompleksiony mężczyzna z zazdrości?


Dr Tomasz Płonka z kamiennym fallusem znalezionym w 2009 roku na Ołtaszynie


Drewniany fallus z XI wieku, znaleziony na Ostrowie Tumskim w 1978 roku


Plakiety (ok. 1400-1450) z frywolnymi scenami. Przypominają odznaki noszone przez pielgrzymów

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
Fot. Łukasz Giza/AG
Link do artykułu: http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35769,6758107.html

_________________
Dobrze wiedzieć: wstawianie obrazkow / linkowanie do Wikipedii / nasze banery.
Forum Archeolodzy.org wspiera inicjatywy promujące archeologię...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Archeolodzy.org Strona Główna -> Odkrycia i wyniki badań Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Powered by phpBB, map.
Archeolodzy.org © 2006-2016
Archeolodzy.org - forum miłośników archeologii.
Słowa kluczowe: archeologia, archeologia polski, archeologia powszechna, archeolodzy, forum archeologiczne, usługi archeologiczne, nadzór archeologiczny, archeo, wykopaliska, praca dla archeologów, praca, nadzory archeologiczne, pracownik techniczny, rysownik, epoka żelaza, epoka brązu, okres latenski, paleolit, mezolit, neolit.